Komedia romantyczna po niemiecku. Czemu nie?

Są takie filmy, po których obejrzeniu, robi nam się ciepło na sercu, w duszy gra wesoła nuta, a uśmiech przez długi czas nie schodzi z naszej twarzy 🙂 Jedną z takich produkcji jest, mało znany polskiej publiczności, niemiecki film Leila i Nick (Barfuss, 2005). Warto zwrócić na niego uwagę nie tylko dlatego, że jest to dobry film, ale również z tego względu, że kino niemieckie nie jest zbyt popularne w Polsce, a zawsze dobrze jest otworzyć się na twórczość naszych sąsiadów i przekonać się, jakie oni tworzą filmy. Po drugie, reżyseruje Til Schweiger, będący tu także scenarzystą i producentem. Znany przede wszystkim jako aktor (Bandyta, Bękarty wojny) i za kamerą radzi sobie znakomicie. Leila i Nick to poruszający, zrealizowany z dużym wyczuciem komediodramat.

Według opisu dystrybutora jest to „piękna i poruszająca komedia romantyczna. Nick Keller (Schweiger) traci pracę za pracą. W oczach swojej rodziny uchodzi za wyjątkowego nieudacznika. Jako ostatnią szansą dostaje dorywcze zajęcie klinice psychiatrycznej. Tam niemal w ostatniej sekundzie udaremnia samobójczą próbę młodej Leili (Wokalek). Skutki okazują się nieprzewidziane. Leila ucieka z ośrodka i pojawia się nagle przed drzwiami jego mieszkania. Nick, który jeszcze nigdy nie wziął odpowiedzialności za nikogo poza samym sobą, robi wszystko, aby Leila wróciła do szpitala. Leila jednak już postanowiła – zostanie u niego na zawsze (…)”.

Przyznaję, że do filmu wracałam już kilka razy i z każdym kolejnym obejrzeniem, podobał mi się jeszcze bardziej. Schweiger nakręcił pełną uroku, zmuszającą do zastanowienia opowieść o uczuciu wydawałoby się niemożliwym. Nick i Leila muszą się wzajemnie odnaleźć, stawić czoło prawdziwemu życiu, jego wyzwaniom i obowiązkom. Obraz łączy w sobie elementy komedii (pełnej absurdalnych sytuacji) i dramatu, ukazując ludzi szukających bliskości, ale też sensu egzystencji. Twórcom udało się zachować należyty balans, unikając łatwego sentymentalizmu i przesłodzenia, chociaż nie sposób nie dostrzec naiwności w przedstawionej widzom opowieści.  Mimo to, film ten ma w sobie coś magicznego i bardziej magiczna w ten sposób jest dla mnie chyba tylko kultowa Amelia (Le fabuleux destin d’Amélie Poulain, 2001).

Poetyckość opowiadania podkreślana jest przez pracę operatora Christofa Wahla. Zdjęcia są przyjemne dla oka, starannie skomponowane, pełne ciepłych, lekko bajkowych kolorów. Akcja jest dynamiczna i spójna, ale prawdziwą ozdobą filmu Schweigera jest ścieżka dźwiękowa oraz aktorstwo. Soundtrack (tak samo jak film) wprawia w znakomity nastrój, spokojnie można go słuchać niezależnie. Reżyser świetnie radzi sobie z rolą Nicka, odtwórcy postaci drugoplanowych są dobrze dobrani, zaś Johanna Wokalek stworzyła doskonałą kreację jako Leila.

Grana przez nią postać, skłania do zastanowienia się nad tym na ile my, jako dorośli ludzie, potrafimy stanąć i zachwycić się czymś, co pozornie jest całkiem zwyczajne. Albo zadać sobie pytanie, dlaczego coś działa tak, a nie inaczej, przy tym nie odpowiadając  od razu „tak po prostu jest”.

W dzisiejszym świecie rzadko pozwalamy sobie na dziecięce spojrzenie na świat. Dlaczego tak się dzieje? I czy nie warto od czasu do czasu, spróbować jednak właśnie tak na niego popatrzeć?

Leila i Nick to intrygujący przykład kina niemieckiego. Uroczy film, który z jednej strony rozbawi, z drugiej skłoni do refleksji. A na koniec i tak pozostawi z uśmiechem na ustach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s