Uwielbiam takie dni jak dziś!

Wolna, leniwa niedziela i tylko ode mnie zależy jak ją spędzę. Na smutno czy na wesoło. Umartwiając się i zastanawiąc co jutro trzeba będzie zrobić w pracy, siedząc w fotelu z wciągającą książką, sprzątając czy odkrywając nowe filmy. Po stałym elemencie zaraz po wstaniu jakim jest wyjście z moim owczarkiem na spacer, zdecydowałam się na edukacyjno-filmowy dzień. Poranek z filmem, popołudnie z nauką j. norweskiego, wieczór ponownie z filmem, a początek nocy z książką ;).

CHŁODNA SKANDYNAWIA

Tym razem padło na Intruza, polską-szwedzką produkcję w reżyserii Magnusa von Horna, absolwenta łódzkiej Filmówki. Jest to pierwszy pełnometrażowy film tego twórcy, a już ma koncie ma pierwsze sukcesy. Film ten został w 2015 roku nagrodzony na Gdyńskim Festiwalu Filmowym za reżyserię, scenariusz oraz montaż. Produkcja pokazana w ramach zeszłorocznego festiwalu w Cannes, z doskonałymi zdjęciami nominowanego do Oscara za Idę Łukasza Żala. Jak mogłabym się nie skusić?

02 Intruz

Wyjątkowo ominę temat fabuły w tej krótkiej recenzji, gdyż cała magia tego filmu polega na jej stopniowym odkrywaniu przez widza i nie chciałabym komuś tego zepsuć. Osobiście podobało mi się dokładanie historii kawałek po kawałku, bo dzięki temu ani przez chwilę nie czułam znużenia i cały czas zastanawiałam się „co dalej?”.

Spotkałam się z opinią, że jest to „typowy film festiwalowy”. Nie jestem pewna czy autor tej wypowiedzi użył tego sformułowania w kontekście pozytywnym czy negatywnym, ale na pewno miał częściowo rację. Produkcje festiwalowe nie są oczywiste, często też ważniejsza (a przynajmniej minimum takim samym poziomie) jest forma od treści. Starają się też opowiadać historie mniej popularne.

Chcę robić filmy o Szwedach, interesuje mnie szwedzkie społeczeństwo, ale mieszkanie w Polsce powoduje, że mogę patrzeć na to z dystansu. Ponieważ nie jestem Polakiem, to pozwala mi spoglądać także na Polsę ze swoistym dystansem. Magnus von Horn

W Intruzie niezwykle ważne jest społeczeństwo i relacje międzyludzkie. Obserwujemy jak zdystansowani z natury Szwedzi radzą sobie w trudnej sytuacji w lokalnej zbiorowości. I mimo, że film charakteryzuje skandynawski chłód opowieści, jako widz czujemy różnorodne emocje: od współczucia po złość. Przy tym obraz ten cechuje niejaka bezstronność. Ciężko wyczuć czy twórca opowiada się za racjami, któregoś z bohaterów. Sam widz ma problem ze stwierdzeniem czy kibicuje głównemu bohaterowi czy też nie.

01 Intruz

Wspomniana narracja, piękne zdjęcia, minimalistyczna muzyka. To zdecydowanie zalety tego filmu. Dodałabym jeszcze doskonałe kadrowanie, które sprawia, że stajemy się częścią opowieści, jesteśmy stale blisko. Bardzo podobała mi się gra głównego bohatera (w tej roli Ulrik Munther). Słabymi punktami w moim odczuciu są momentami zbyt długie ujęcia albo sceny, które niewiele wnoszą do samej treści. Jeśli ktoś lubi przyciężkawe i powolne opowieści na pewno powinien zaznajomić się z tą produkcję. Z kolei ci, którzy lubią szybką akcję czy pewne zakończenie mogą poczuć niedosyt.

ROZŚPIEWANA POLSKA

Wieczór upłynął mi na seansie kinowym z koleżankami z filmoznawstwa. Wybrałyśmy się do kina Atlantic na przedpremierowy pokaz polskiego filmu #WszystkoGra. Kusząca propozycja z kilku względów:

  • reżyserem jest Agnieszka Glińska, która do tej pory zajmowała się spektaklami teatralnymi
  • dobre polskie piosenki w zupełnie nowej aranżacji
  • operatorem jest Paweł Edelman (nominowany do Oscara za zdjęcia do Pianisty)
  • spotkanie z twórcami po seansie

02 #WSZYSTKOGRA

Wg opisu dystrybutora film opowiada historię o poszukiwaniu szczęścia, miłości i radości życia. Nie jestem pewna czy to właśnie tam odnalazłam. Na pierwszy plan wysuwają się relacje między trzema głównymi bohaterkami, które łączą więzy krwi: Zosią (Eliza Rycembel), jej matką (Kinga Preiss) i babką (Stanisława Celińska). Losy ich postaci i wspólny cel są osią fabularną filmu. Istotną postacią jest również, grany przez Sebastiana Fabijańskiego, piłkarz Staszek Borucki. Jego postać rzuca nam inne spojrzenie na życie „sportowego celebryty” niż to, które mamy w głowie śledząc nowinki dotyczące współczesnych ikon sportowych.

Największym atutem tej produkcji są wykonywane przez aktorów utwory (nie mogę się doczekać soundtracku!). Zupełnie odświeżone, czasem zapomniane, piękne polskie piosenki. Jeśli jeszcze połączy się to ze współgrającym obrazem, choreografią aktorów przygotowaną przez Egurrola Dance Studio to… ach! Naprawdę byłam pozytywnie zaskoczona. Co prawda nie wszystkie utwory idealnie wkomponowywały się w treść fabuły, ale na pewno oddawały emocje, które w danej chwili przeżywali bohaterowie, a wraz z nimi widzowie. Szczególnie wpadła mi w ucho nowa wersja Ale wkoło jest wesoło (w oryginale wykonywana przez zespół Perfect):

No i wspomniana choreografia. Cieszy oko, nie jest wymuskana. Aktorzy tańczą z dużą swobodą i naturalnością, doskonale przekazując energię odbiorcom.

Kolejnym plusem (co akurat nie dziwi) są świetne zdjęcia Pawła Edelmana. Technicznie na wysokim poziomie, oddają klimat filmu i jego dynamizm. Nawet bym nie pomyślała, że Warszawa może być taka piękna.

We #WszystkoGra bohaterowie często spoglądają prosto w obiektyw, tak jakby swoje słowa kierowali bezpośrednio do widza. Ciekawym rozwiązaniem okazało się też wplatanie graficznych elementów do filmu.

01 #WSZYSTKOGRA

A co z grą aktorską? Wyszło dobrze. Moją uwagę przykuły przede wszystkim dwie osoby: Sebastian Fabijański i Eliza Rycembel. Ten pierwszy uwodzi ruchem, mimiką, nutką nonszalancji w obyciu. Stworzył postać przekonującą i o dziwo jako jedna z nielicznych postaci skłania mnie do krótkiej refleksji. Eliza Rycembel, która powoli wspina się po szczeblach filmowej kariery w każdym kolejnym filmie gra coraz lepiej. Jej ogromnym atutem jest naturalność. Łatwo uwierzyć w Zosię. Tak po prostu. O Kindze Preiss nie ma co wspominać – klasa, jak zawsze.

Nie jestem do końca usatysfakcjonowana scenariuszem (wspólna praca Agnieszki Glińskiej, Marty Konarzewskiej oraz Ilony Łepkowskiej). W teorii historia ciekawa. Pokazane są silne kobiety, walczące o to, co dla nich ważne. Młodzi ludzie, dla których nie liczy się tylko wszechobecna technologia, ale również otaczający ich świat. Trudne relacje międzyludzkie, które tak naprawdę są bliskie każdemu z nas. I dość otwarte zakończenie.

Te punkty powinny świadczyć o tym, że film ma szansę odnieść fabularny sukces, a jednak tak się nie stało. Zbyt płasko rozpisane postacie. Za mało zabawnych treści, jeśli film miał być w konwencji komediowej, za mało głębi, jeśli miało to mieć treść bardziej dramatyczno-obyczajową. Nie chciałabym się mądrzyć, że powinno się zrobić to czy tamto, bo szczerze mówiąc – nie wiem. Po prostu historia mnie nie do końca przekonała. Tak samo jak montaż. Momentami przeskoki wywoływały we mnie irytację, brakowało mi pewnej stabilności.

03 #WSZYSTKOGRA

Nie zmienia to jednak faktu, że cieszę się z obejrzenia filmu, wkręceniu sobie w głowę kilku piosenek, dowiedzenia się, co twórcy mają do powiedzenia na jego temat. Jeśli jesteś nastawiony na musical – zmień myślenie, bo pomimo tego, że jest tu całe morze dobrych kawałków to film ten typowym musicalem nie jest. Jeśli masz ochotę na coś świeżego – zobacz. Jeśli w filmie liczy się dla Ciebie głównie fabuła – możesz się zawieść.


∗ Zdjęcie von Horna pobrałam ze strony polskieradio.pl, zaś fotografie z filmu #WszystkoGra wykonał Marcin Makowski, reszta moja.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s